Gabriela Mistral

Lucila de María del Perpetuo Socorro Godoy Alcayaga, znana szerzej jako  „Gabriela Mistral”, urodziła się w wysokogórskiej wiosce w Andach w rodzinie indiańsko-baskijskiej. Ojciec jej był tzw. palladorem, czyli wędrownym trubadurem, który układał wiersze z okazji świąt ludowych. Z powodu jego włóczęgowskiego trybu życia dziewczynka wychowywana była tylko przez matkę, która miała jeszcze córkę zpierwszego małżeństwa, Emilię. Właśnie pod wpływem Emilii,która została nauczycielką, Lucila również postanowiła poświęcić się pracy pedagogicznej.

W 1907 r. Będąc zatrudniona na posadzie pomocnika nauczyciela w szkole wiejskiej La Cantera zakochała się  i zaręczyła z miejscowym kolejarzem, który dwa lata później popełnił samobójstwo. Pod wpływem wstrząsu,  jakim była śmierć ukochanego, dwudziestoletnia dziewczyna zaczęła pisać wiersze, wydane później w tomie  „Sonety śmierci” (1911). Zbiór ten wyróżniony został główną nagrodą podczas konkursu literatury chilijskiej  „Festiwal kwiatów” w Santiago. Bojąc się, że miłosna tematyka wierszy może zaszkodzić jej w karierze pedagogicznej Lucila Godoy y Alcayaga opublikowała swój tomik pod pseudonimem Gabriela Mistral, którego  używać będzie do końca życia. Pseudonim ten wzięła od imienia i nazwiska swoich ulubionych poetów:  Gabriela d’Annunzio i  Frederica Mistrala.

W 1910 r.

Wygrała konkurs na posadę wykładowcy w szkole pedagogicznej w Santiago, następnie została  starszym inspektorem oświatowym w Antofagaste na północy Chile, gdzie uczyła jednocześnie języka hiszpańskiego,  historii i geografii. W tym czasie przeżyła jeszcze jedną nieszczęśliwą miłość: jej ukochany, również poeta,  wybrał dla pieniędzy inną – bogatą kobietę. Gabriela przeniosła się do Punta- Arenas na południu kraju,  a potem do Temuco, gdzie objęła stanowisko dyrektorki żeńskiego gimnazjum. Poznała tam szesnastoletniego  Pablo Nerudę, wówczas początkującego poetę, któremu wiele pomogła, udostępniając m.in. księgozbiory szkolnej biblioteki. W 1921 r. została dyrektorką gimnazjum w Santiago, a w roku następnym wydała zbiór wierszy „Niepocieszenie”, po którym zyskała miano „poetki wielkich odcieni rozpaczy”. O tomiku tym amerykański krytyk,  Mildread Adams, napisała:

  „Niepocieszenie” to cierpienie i tragedia, samobójstwo ukochanego, męki kobiety,  która sprzeczała się z nim i straciła go; to niespełnione pragnienie posiadania dziecka z ukochanym mężczyzną.  Zgryzota, boleść i rozpacz łączą się z miłością do wiejskiego krajobrazu i wiejskich dzieci, ze zrozumieniem  wiejskiej misji nauczyciela w społeczeństwie”.

Niedługo potem Gabriela Mistral zwolniona została ze stanowiska, ponieważ władze wydały przepis, w myśl, którego posady dyrektorskie obejmować mogli tylko ludzie z wyższym  wykształceniem uniwersyteckim. Poetka otrzymała propozycję od ministra oświaty w Meksyku, aby opracować  projekt reformy szkolnictwa w tym kraju. Z zadania tego wywiązała się znakomicie, a czas spędzony w Meksyku wykorzystała na studiowanie historii Indian. Wiele później podróżowała m.in. po Stanach Zjednoczonych,  Hiszpanii, Szwajcarii i Włoszech, a po powrocie do Chile otrzymała państwową rentę i posadę rządowego doradcy  do spraw kultury latynoamerykańskiej.

W 1924 r.

Opublikowała kolejny tomik wierszy „Czułość”, w którym poszerzyła znaczenie diapazon przeżyć  i ekspresji oraz dała wyraz swej głęboko chrześcijańskiej wizji świata. Zbiór ten wywarł wielkie wrażenie  na twórcach francuskich, takich jak m.in. Roger Caillois czy Paul Valery, który zauważył, że:

   „nie ma ani jednego wiersza Gabrieli Mistral, w jakim nie czułoby się namacalnej obecności rzeczy  i zjawisk natury, takich jak chleb, woda, sól, powietrze, góry, ziemia, owoce”.

W 1926 r.

Poetka wyjechała do Paryża, gdzie pracowała dla jednej z komisji Ligi Narodów. Przygotowała  też w Europie publikacje utworów literatury latynoamerykańskiej, popularyzując m.in. poezję Pablo Nerudy.  W latach 1930 – 1931 wykładała na uniwersytetach w USA; potem poświęciła się służbie dyplomatycznej: w 1934 r. w Hiszpanii, a cztery lata później we Francji. W 1938 r. wydała zbiór poezji „Karczowanie”, napisany pod  wpływem wojny domowej w Hiszpanii i mający antyfaszystowską wymowę.

W 1939 r.

Gabriela Mistral wyjechała do Brazylii, gdzie zaprzyjaźniła się z austryjackim pisarzem Stefanem  Zweigiem, który wyemigrował z Wiednia po anschlussie Austrii. W 1942 r. pod wpływem doniesień z Europy o ludobójstwie Żydów Zweig wspólnie z żoną popełnili samobójstwo. Półtora roku później to samo uczynił  osiemnastoletni kuzyn poetki, Juan Miguel, który mieszkał z nią od czwartego roku życia, i którego, nie mając  własnych dzieci, kochała jak syna.

W 1945 r.

Gabriela Mistral jako pierwsza przedstawicielka Ameryki Południowej uhonorowana została  literacką Nagrodą Nobla za:

   „poezję prawdziwego uczucia, czyniąc jej imię symbolem idealistycznych dążeń dla całej Ameryki Łacińskiej”.

Podczas ceremonii wręczania nagrody członek jury, Hjalmar Gulberg powiedział:

   „Oddając cześć bogatej literaturze latynoamerykańskiej, witamy jej królową, twórczynię,”Niepocieszenia”,  która stała się piewczynią żałoby  i macierzyństwa”

W 1946 r.

Poetka została konsulem chilijskim w Los Angeles, pracując jednocześnie w Komisji Praw  Człowieka ONZ. Sześć lat później objęła posadę konsula we Włoszech, ale z powodu choroby opuściła Rzym  i zamieszkała w Nowym Jorku. W 1954 r. otrzymała tytuł doktora honoris causa uniwersytetów Santiago  i Columbia. W tym samym roku wydała ostatni zbiór poezji „Tłocznia”, napisany pod wpływem samobójstwa  Zweigów i Juana Miguela. źródło

Polskie przekłady:

  • Sonety śmierci (1911)
  • Niepocieszenie (1922)
  • Czułość (1924)
  • Karczowanie (1938)
  • Tłocznia (1954)

Każda zostanie z nas królową

Każda zostanie z nas królową

cztery królestwa morze nam da:

tak Rozalii jak Ifigenii

Lucyli a także Soledad

W dolinie Elqui, opasanej

górami w krąg, górami stu,

co jak klejnoty czy ofiarne stosy

bo spływa czerwień i szafran z gór.

Tak mówiłyśmy w uniesieniu

wierząc: inaczej być nie może;

każda z nas miała być królową

i każdej było pisane morze.

Gdy siedmioletnie, z warkoczami

w jasnych sukienkach perkalowych,

drozdy w zabawie płoszyłyśmy

w przejrzystym cieniu drzew figowych.

Królestwa nasze, mówiłyśmy,

wierząc jak wierzy sie w świętość Ksiąg,

ogromne będą i z pewnością

do morza będą sięgać stąd.

Czterech małżonków poślubimy,

kiedy na śluby przyjdzie czas:

Króla-piesniarza – co jak Dawid

weźmie za męża każda z nas.

Pomieszczą wielkie królestwa nasze

morza zielone, morza alg,

i jeszcze będzie tam niechybnie

przefruwał bażant – szalony ptak.

Na drzewach – jadła tam dostatek

chleba i mleka dają w bród,

więc ziemskich owoców juz nie trzeba

i nie zagląda w oczy głód.

Każda z nas miała byc królową,

królestwo było pisane nam,

ale królową żadna nie była

ani w Aracuo, ani w Copan.

Rozalia całusa dała człopcu,

co morzu był już poślubiony;

ten, co całował, zginął w Guaitecas

w burzy zachłannej, w fali zielonej.

Krew przemieniając w chleb powszedni

Soledad siedmiu braci chowała,

a oczy miała coraz czarniejsze,

bo nigdy morza nie oglądała.

W winnicach opodal Montegrande

u gorącego czystego łona

kołysze cudzych królewskich synów –

swoich nie weźmie nigdy w ramiona.

Ifigenia cudzoziemca

spotkawszy poszła za nim w bezdroża,

nie znając nawet jego imienia,

bo wydał się jej – podobny do morza.

Lucyla, co z rzeką rozmawiała,

z górami albo z babim latem,

królestwo wzięła księżycowe:

szalone – najprawdziwsze zatem.

Słone sadzawki to jej ziemie,

dziesięciu synów – pośród chmur;

w rzekach widziała swych małżonków,

a w burzy – płaszcz królewski swój.

Ale w dolinie Elqui, dokąd

poprzez sto gór prowadzi szlak,

przyjdą dziewczęta inne śpiewać

i zaśpiewają znowu tak:

Każda zostanie z nas królową:

nasze nad ziemią panowanie

tak wielkie będzie i prawdziwe,

że każdej – morze sie dostanie.

(tłum. Aleksandra Olędzka – Frybesowa)

Obca

Rozmawia z pustką swoich mórz barbarzyńskich,

nieznanych alg i nieznanych piasków,

modli sie do Boga modlitwą wątłą i nieważką,

postarzała, jakby czekała ją za chwilę śmierć.

W ogrodzie naszym, który stał sie nagle obcy,

posadziła kaktusy i drapieżne trawy.

Oddycha tak, jakby dyszała pustynia,

i od miłości namiętnej jakby pobielała –

niewyrażalnej, a gdyby ktoś wyrazić ją próbował,

byłaby niby mapa odległej planety.

Dożyje pośród nas lat osiemdziesięciu

lecz zawsze będzie tą, co przyszła do nas z dala,

mówiąca swym zdławionym i dzikim językiem,

który zrozumieć moga chyba tylko zwierzęta.

I umrze kiedys pośród nas, bliskimi otoczona,

takiej nocy, w której najwięcej jest cierpienia,

za podgłówek mając tylko swój los własny,

i będzie to milcząca śmierć, śmierć obca.

(tłum. Aleksandra Olędzka – Frybesowa)

Urna

Marzę o urnie ze zwykłej, prostej gliny,

co schroni twe popioły blisko spojrzen moich.

Ściana urny dla ciebie będzie mym policzkiem,

dusza twoja i moja zasną już w pokoju.

Nie chcę by twe popioły w złotej były urnie,

ni w pogańskiej amforze o kształcie człowieka,

niech prosta glina skryje ciebie ufnie

i cicho jak objęcie, na które zaczekam.

W późny wieczór, wzruszona, obejmuję chłód gliny,

ku rzece ją powiodę z sercem rozedrganym,

przechodzące z kłosami na rękach dziewczyny

nie będą nic wiedziały, że idę z Kochanym.

Garść prochu co przez dłonie złożone przeleci,

jak nic płaczu przeminie, upadając w ciszę.

Zamknę urnę pieczęcią xałunków nieziemskich,

ostatni płaszcz spojrzenia rzucę na twe życie

(tłum. Józefa Radzymińska)

Skomentuj! :)

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *