Okiem Agi: Mieszkanie w kraju gdzie PESEL jest ważniejszy od nazwiska

Agnieszka – autorka bloga Słodka przygoda w kuchni, dzięki której mam taki smaczny dział „Kuchnia” na blogu ( 😀 ), podzieli się z Wami swoimi spostrzeżeniami na temat chilijskiego numeru RUT/RUN (polski PESEL). Serdecznie zapraszam do lektury! 🙂

———————————————————————————————–

        Cześć! Nazywam się Agnieszka i jak wiele młodych Polaków postanowiłam wyemigrować na jakiś czas z Polski. Jednak powody mojej emigracji są zupełnie inne, niż u większości moich rówieśników szukających przede wszystkim możliwości znalezienia pracy w innych krajach Europy. Poniosło mnie aż do Chile, południowoamerykańskiego kraju wielkich kontrastów, przepięknych krajobrazów i miłości mojego życia – Felipe.

Tak więc, motywem mojego wyjazdu była miłość. Przebyłam pół świata, aby być i żyć tutaj z nim – przynajmniej przez jakiś czas. Mieszkam tu już na tyle długo (w czerwcu minie 2 lata), że mogę pokusić się o opisanie w kilku słowach jak wygląda pewien aspekt życia w Chile.

Szok kulturowy przeżyłam – zapewne nie tak wielki jaki odczułabym jadąc na przykład na Madagaskar ;). Od momentu przyjazdu codziennie okrywam coraz to ciekawsze różnice kulturowe między Polską, a Chile. Z niektórych rzeczy się śmieję, niektóre zupełnie olewam, przy niektórych jest mi po prostu smutno i samotnie, bo jak wytłumaczyć wigilijne spotkanie przy stole zastawionym pieczoną piersią indyka w akompaniamencie pieczonych ziemniaczków… prosto z supermarketu (w niedzielę miewałam wystawniejsze obiady). No tak, drugiej Polski nie znajdzie się na świecie.

        Wracając jednak to tytułu posta……znacie jakiegokolwiek Polaka, który bez problemu powie Wam swój numer PESEL z pamięci? dam sobie rękę odciąć, że w większości odpowiedź będzie brzmieć: „nie”. Nie ma takiej potrzeby, no chyba że ktoś ma dobrą pamięć. Ja do tej pory nie znam swojego polskiego numeru, za to chilijski…..obudźcie mnie w środku nocy, a wyrecytuję go bez zająknięcia.

dni-digital-chile-interior_0

( via www.indracompany.com

Pytacie się pewnie po co…ano, chociażby przy wizycie u lekarza. Nie przypominam sobie, aby w Polsce, czy to przy rejestracji, czy później przy samej wizycie u lekarza, kiedykolwiek musiałam znać swój PESEL. W Chile taki numer nie przejdzie, nie znasz RUT …..szukasz go, co zabiera dużo czasu. A przy częstotliwości z jaką potrzebujesz przedstawić ten „cholerny” numer, warto się go nauczyć na pamięć.

Typowa sytuacja w urzędzie czy u lekarza wygląda tak:

  •        pani RUT (PESEL)
  •         podaję numer,
  •         dzień dobry, pani Imię?
  •         Agnieszka….
  •         como ??!?!??!
  •        A G N I E S Z K A,
  •        a nazwisko,
  •         Łuczyńska,
  •         como ?!?!?!?
  •         Ł U C……
  •         ma Pani może dowód przy sobie……

I love this country.

Jeszcze ciekawsze są wizyty w supermarkecie!  Idziemy do sklepu, powiedzmy takie Jumbo, robicie zakupy… przy kasie standardowe „dzień dobry…. pesel” ???!!! „po kiego druta”? – zastanawiałam się na początku….

jumbo411

( via prevenirlaceguera.blogspot.com )

Na pewno kojarzycie z Polski akcje zbierania punktów – specjalne programy typu ClubCard czy Rodzinka, gdzie „wydajesz mniej” i „dostajesz więcej”. Bystrzy Europejczycy porobili karty, które są skanowane wraz z zakupami. „Bystrzy” Chilijczycy kart nie mają, mają za to dobrą pamięć…. ale tylko do zapamiętania swojego numeru PESEL, nic poza tym. Podajesz taki numer przy kasie, gdzie czasem zdarza się podać go inaczej i nabijasz punkty zupełnie nieznanej osobie np. z Punta Arenas (hehehe). Ci co nie są zapisani do „wspaniałego programu”, w którym po roku zakupów można dostać butelkę piwa gratis, mają kilka wyjść. Ja jako obcokrajowiec, mówię po prostu „nie, dziękuję nie zbieram żadnych punktów” (zabawnie jest gdy udaję, że nie rozumiem co do mnie mówią, wtedy dopiero dają mi spokój). Oczywiście wielu Chilijczyków też nie zbiera punktów, ale to nie stoi na przeszkodzie, aby nabić punkty cioci, babci, wujkowi czy bratu. Skubańce znają numery RUT całej swojej rodziny!

…Tak więc codziennie stoję w kolejce do kasy i czekam dwa razy dłużej na moją kolej… bo wyrecytowanie numerów całej „Famili”  troszkę trwa…..

Welcome to Chile!

pozdrawiam serdecznie 🙂

—————————————————————————————————————————————————

293839_3519238914634_1379316066_n

 

 

 

AUTOR: AGNIESZKA ŁUCZYŃSKA

Skomentuj! :)

Komentarze